Join for FREE | Take the Tour Lost Password?
[x]

deviantART

:omg:
 
About Me Member Mad Scientist KubbaKalotMale/Poland Recent Activity Deviant for 2 Years
Needs Premium Membership
Statistics 89 Deviations
226 Comments
2,056 Pageviews

XIII "Pokuta"

Sat Feb 21, 2009, 9:07 AM
Bezbrzeżna biel... eony pędzących gwiazd delikatnie gładziły jego włosy, chłód czarnych dziór dociera nawet tutaj. Świadom swego wyboru, i pełen zrozumienia dla swojej powtórnej śmierci z ciekawością dziecka wyczekiwał każdej nastepnej sekundy nie-bycia. wbrew wszystkim scenariuszom na które był w stanie wpaść nagle, od tak- wylądował na malutkiej ziemistej wysepce beztrosko unoszącej się pośród gwiezdnego pyłu, wysepka miała nie więcej niż 10 metrów średnicy, była całkiem płaska a na jej środku rosło pięcio metrowe drzewko banzai.
-Trafiłem do raju?- wykrzyknął Marius Koronthir w przestrzeń kosmiczą. Odpowiedziała mu tylko ta sama martwa cisza której słuchał od samego początku końca sego ostatniego z żyć.
-Czy to jest piekło?
-....
Czy spotkam wreszcie Boga? Zastanowił się w myślach Marius ale nie wykrzyknął tego, szczerze mówiąc nie miał pojęcia czy tutaj robi to jaką kolwiek różnicę. Naszła go przemożna ochota podejść do drzewa i ogrzać się jego korą, tak, teraz poraz pierwszy od tak dawna poczół chłód. Jednak zanim to zrobił dopadła go przezabawna jak na takie okoliczności myśł że w ten sposób ubrudziłby sutanne i zdał sobie sprawę że jest ubrany w płucienne, delikatne kimono a jego głowa jest łysa. Co jak co, ale to już był szok! Cóż... nie wszystko da się wyjaśnić..... zaczął się już zastanawiać czy to miejsce jest jakimś stanem przejściowym, czy kolejnym czyśćcem kiedy nagle zobaczył że, obok jego wyspy właśnie przelatuje stado wielorybów. Około 200 płetwali błękitnych o odblaskowych, jakby wykonanych z rtęci brzuchach wykonywało podniebne akrbacje frunąc w zwartej grupie w sobie znanym jedynie kierunku. W odbiciu jednego z waleni Ksiądz zobaczył coś po czym podbiegł do samej krawędzi wyspy i spojrzał na drzewo. Ku jemu przerazeniu gałęzie przerośniętego drzewka banzai układaly się w słowo "tułacz" i w tym momencie Mariusa zaczeło piec czoło, wiedział że, właśnie w tym momencie wypala się na nim słowo "Tułacz" a wyspa zapada się.
-Czy to koniec? Czy to koniec już?!- wykrzyknął w myślach wampir z nutką nadziej.
I właśnie w tym momencie wszystko pociemniało a Kapłan doznał olśnienia.
-Nie, to nie koniec, to nigdy nie jest koniec, ja jestem tułaczem, wiecznym pielgrzymem któremu z jakiś względów nie wolno spocząć, jestem zmęczony, taki zmęczony..... a droga wciąż daleka... utonołem w mleku? nie... to są przecież moje buty....
Stwierdził otwierając oczy. Wnętrze kościoła stanowiło swoistą wariację na temat XX-sto wiecznego futuryzmu. Ogromne drzazgi stanowiące pozostałości po ławkach kościelnych stanowiły teraz dynamiczne kompoycje... nawet ciekawe a okna, okien poprostu nie było. Marius wstał i syknął z bólu. zrozumiał właśnie że w skutek wybuch został dość dotkliwie poparzony a leczniczy sen zamaskował dopiero niewielki procent obrażeń. Nie było jednak zbyt wielkim zaskoczeniem dla Mariusa gdy na posadzce posród zmasakrowanych symboli kultu religijnego znalazł dziwnie wyglądający proch i postrzę;piony tandetny kapelusz a'la Van Helsing. ten proch śmierdział pokutą... ale zaraz, leczniczy sen? to która już jest godzina?! Ksiądz nerwowo wyjrzał przez okiennicę i spostrzegł że, na wschodzie niebo zaczyna różowieć, -cholera! - pomyślał Marius i lekko kulejąc potruchtał do swego grobowca jednak nie spoczął w nim, wiedział że skoro Sehon nie zda raportu to wkrótce przyjdą inni a teraz już wiedział że jednak ma coś do stracenia.
zebrał niezbędne rzeczy, zawinął berło w szmaty i wsadził za pazuchę i udał się na zewnątrz, wyszedł przez kościelną bramę i energicznym ruchem odchylił wieko studzienki kanałowej. Zarzucił szmaciany tobołek z dobytkiem na plecy i zwinnym susem wślizgnął sie do środka i zamknął za sobą wieko. rozpoczynając podziemną wędrówkę (tułaczkę?) posługiwał się zmysłem orientacyjnym, chciał poprostu dotrzeć do centrum a w doborze tras kierował się najzwyczajniej w świecie zapachem.
-Pokuta? Za co? Jakim prawem (jakim cudem?) wciąż tu jestem, czy naprawde widziałem drogę do Wielkiego Królestwa? "Tułacz" taki widać zapisano mi los, Być może mój "Przełożony" uznał że mam misję której nie zdąrzyłem zrealizować przez ostatnie dwa życia i dał mi trzecie? do trzech razy sztuka. Nie wiem czemu przetrwałem wybuch którego nie miałem prawa przetrwać, nie wiem czemu to właśnie taki prowincjał jak ja został rzucony w odmęty wampiryzmu i skazany na auto-potę;pienie. Nie wiem czemu zostałem nazwany Tułaczem, ale wiem że rozpoczynam swoją tułaczkę i pierwszą stacją jest kern, muszę zebrać przyaciół by obmyślić plan, nie jest ich wielu ale proporcja 1 na 10 jest dla nas w sam raz Kern to mało a pałac jest dobrze strzeżony wiem, ale mimo iż troje na rewolucję to za mało, zamach stanu to zupełnie inna sprawa, nie wiem kim jest znikająca dziewczyna ale teraz wierzę w to że, odegra ona główną rolę w potyczce z księciem.... poprostu....Cóż... nie wszystko da się wyjaśnić...

  • Listening to: cisza kosmosu
  • Drinking: bloody Merry

deviantID

No deviantID yet.

Devious Info

  • Current Residence: my residence
  • Interests: taking control over the universe
  • Favourite movie: vanilla sky, pulp fiction i star wars
  • Favourite band or musician: led zeppelin, the rolling stones, red hot chilli peppers, jimmy hendrix, pearl jam, u2, NIN
  • Favourite genre of music: rock'n'roll moves my soul
  • Favourite artist: Lautrec, Reauschenberg,Keith Richards
  • Favourite poet or writer: Neil Gaiman , Stephen King
  • Favourite photographer: Joseph Beuys,Philip Graybill,Rob Sheridan
  • Favourite style of art: generally modernizm i postmodernizm
  • Operating System: N.A.S.A. operating center
  • MP3 player of choice: iTunes
  • Skin of choice: it's not a matter of choice
  • Favourite game: every game with some zombie
  • Favourite gaming platform: ps2
  • Favourite cartoon character: Mr.Grinch,Morfeus,Spike(cowboy Beebop)
  • Personal Quote: ani chwili nudy w świecie pośrednim
  • Tools of the Trade: nerki(młode i zdrowe)

deviantART Community Board

[x]

Comments


:iconmrija:
A kiedy w końcu narysujesz Fenrira;)?

--
I will win but never fight - that's the Art of War
:iconkubbakalot:
kiedy skończe zlecenie dla autora bajek dziecięcych i jak skończy się modowy event w manufakturze na kórym również równolegle pracuje :)





PS: fajnie że ktoś z zewnątrz okazuje zainteresowanie :)

--
Like in white rabit's hole...
:iconmrija:
W jakim sensie z zewnątrz? Spoza Łodzi - owszem. Nie znający systemu - a dużo osób grało Fenrirami przede mną?
Tak czy tak - foch!

--
I will win but never fight - that's the Art of War
:iconkubbakalot:
oj oj oj.... :)

--
Like in white rabit's hole...
:iconmrija:
No dobrze, skoro się tak strasznie przejąłeś to już nie:P

--
I will win but never fight - that's the Art of War
:iconcyjanekzwanilia:
Zły czas. Kiedyś byłam.
:iconfollettosa:
ehy tipo,
devo dire che la tua galleria mi piace parecchio e anche tu non sembri niente male..
:iconkubbakalot:
I'm afraid that your speach is for me totally foreign, but I also hope that it was a letter of complement :)

--
Like in white rabit's hole...
:iconstluka:
nice gallery dude :heart:
:iconetoile06:
:heart:

--
My Website : Pascale Marry

Forgive my broken English . :please:

Site Map